Skip to main content
Czy przeżywasz kryzys lub myślisz o zrobieniu sobie krzywdy? Nie jesteś sam. Znajdź telefon zaufania →

DŁUGA GRA · PRZYWÓDZTWO

Zostawiać ludzi lepszymi, niż się ich zastało

Za wiele lat ludzie, którzy dla ciebie pracowali, nie będą pamiętać większości tego, co zostało wdrożone. Będą pamiętać, jak to było być w twoim zespole. Oto dlaczego to właśnie ta część przywództwa naprawdę trwa i jak przewodzić, mając ją na uwadze.

An open sign hanging from a glass door

Photo by Tim Mossholder on Unsplash

Szybkie wskazówki

  • Stay calm the first time someone confesses.
  • Praise the specific thing they did well.
  • Take the blame, hand out the credit.

Wyobraź sobie najlepszego szefa, jakiego miałeś. Nie najbardziej imponującego ani tego z gabinetem na rogu. Tego, który zostawił cię lepszym, niż cię zastał. Może powierzył ci coś, zanim poczułeś się gotowy. Może wziął na siebie winę na spotkaniu, choć łatwiej byłoby pozwolić, byś to ty ją niósł. Może po prostu wierzył, że jesteś zdolny, w dniu, w którym sam w to nie wierzyłeś, a ty dorosłeś do rozmiaru tej wiary.

A teraz wyobraź sobie najgorszego. Pewnie nie musisz się aż tak wytężać.

Dziwne jest to, jak trwałe są oba te wspomnienia. Możesz zapomnieć projekty, reorganizacje, kwartalne liczby, które wtedy wydawały się kwestią życia i śmierci. Nie zapominasz, jak dany człowiek sprawił, że poczułeś się co do własnej wartości. To długa gra przywództwa, a niemal nikt nie jest na niej oceniany, gdy się dzieje.

Twój wpływ na ludzi jest większy, niż myślisz

Istnieje pocieszająca historia, którą menedżerowie sobie opowiadają. Brzmi tak: ludzie zostawiają życie osobiste za drzwiami, praca to tylko praca, a ciężki tydzień z mojej strony zmywa się do weekendu. To miła historia. Nie jest prawdziwa.

The Workforce Institute przy UKG przebadał tysiące pracowników i liderów w dziesięciu krajach i odkrył, że menedżerowie wpływają na zdrowie psychiczne ludzi mniej więcej tak samo jak ich małżonek lub partner, a bardziej niż ich lekarz czy terapeuta. Sześćdziesiąt procent badanych powiedziało, że praca jest pojedynczym największym czynnikiem ich zdrowia psychicznego. Przeczytaj to jeszcze raz. Dla większości pracujących dorosłych osoba kierująca ich zespołem trzyma rękę na pokrętle, które sięga aż do ich snu, ich relacji, nastroju, który przynoszą do domu.

To ciężka rzecz do udźwignięcia. Może wylądować na dwa sposoby. Jednym jest lęk, poczucie, że lepiej, żebyś nigdy nie miał gorszego dnia. Nie o to chodzi. Drugi jest bliższy prawdzie: i tak masz aż taki wpływ, więc równie dobrze możesz wycelować go celowo. Nie masz wyboru, czy wpływasz na ludzi. Masz tylko wybór, w którym kierunku.

Co naprawdę znaczy „lepszy”

Zostawienie kogoś lepszym to nie kwestia bycia miękkim ani kwestia pochwał. Wielu wymagających szefów zostawia ludzi silniejszymi, a wielu sympatycznych zostawia ich mniejszymi. Różnica polega na tym, czy twoja obecność powiększa człowieka, czy go pomniejsza.

Kilka oznak, że powiększasz ludzi:

  • Podejmują przy tobie więcej ryzyka, nie mniej. Rzucą niedopracowany pomysł, wcześnie przyznają się do błędu, zadadzą pytanie, którego boją się, że jest głupie.
  • Wychodzą z rozmów z tobą wyraźniejsi, niż weszli, nawet z trudnych rozmów.
  • Stają się w twoim zespole coraz bardziej sobą, a nie cichszą, ostrożniejszą wersją.
  • Gdy odchodzą, są bardziej zdolni niż w chwili przyjścia i tak mówią.

I kilka oznak, że ich pomniejszasz, co warto sobie szczerze powiedzieć:

  • Ludzie milkną, gdy wchodzisz.
  • Złe wiadomości docierają do ciebie z opóźnieniem, złagodzone albo wcale.
  • Twoi najzdolniejsi ludzie przestają proponować pomysły i zaczynają tylko wykonywać twoje.

Nic z tego nie wymaga przeszczepu osobowości. Większość sprowadza się do jednej rzeczy, którą badacze badają od dziesięcioleci.

Bezpieczeństwo to gleba, w której rośnie cała reszta

Profesorka z Harvardu Amy Edmondson spędziła lata, próbując zrozumieć, dlaczego niektóre zespoły radzą sobie znacznie lepiej niż inne. Dotarła do cichej, solidnej idei, którą nazwała bezpieczeństwem psychologicznym: wspólnego poczucia w zespole, że można podjąć ryzyko interpersonalne. Wolno nie zgodzić się z szefem. Wolno powiedzieć „nie rozumiem”. Wolno przyznać, że coś zepsułeś, zanim się pogorszy.

Jedno z jej wczesnych odkryć wciąż zaskakuje ludzi. Badając zespoły szpitalne, spodziewała się, że najlepsze zespoły będą popełniać najmniej błędów. Zamiast tego najlepsze zespoły zgłaszały ich więcej. Nie dlatego, że były bardziej niechlujne. Dlatego, że były na tyle bezpieczne, by mówić o błędach głośno, a to jedyny sposób, w jaki ktokolwiek je naprawia albo się z nich uczy. W bojaźliwych zespołach błędy schodziły do podziemia i tam zostawały.

To maszynownia zostawiania ludzi lepszymi. Człowiek nie może rosnąć w środowisku, w którym przez cały dzień zarządza własnym strachem. Każda odrobina energii zużyta na szykowanie się na twoją reakcję to energia niezużyta na myślenie, tworzenie czy mówienie ci prawdy, którą musisz usłyszeć. Bezpieczeństwo to nie przeciwieństwo wysokich standardów. To coś, co pozwala wysokim standardom naprawdę działać, bo ludzie mogą wziąć zamach bez wzdrygania się na myśl o tym, co się stanie, jeśli spudłują.

Jak przewodzić w ten sposób, w zwyczajnych tygodniach

Buduje się to w małych, powtarzanych momentach, a nie w wielkiej, porywającej przemowie. Garść rzeczy, które robią różnicę:

Dobrze reaguj na złe wieści. To cała gra. Za pierwszym razem, gdy ktoś przynosi ci problem, a ty zachowujesz spokój, dziękujesz mu, że powiedział wcześnie, i zwracasz się ku naprawie zamiast ku obwinianiu, uczysz cały swój zespół, czy prawda jest u ciebie bezpieczna. Oni zawsze to obserwują.

Bądź konkretny co do tego, co jest dobre. „Świetna robota” się ulatnia. „To, jak poradziłeś sobie z tym sfrustrowanym klientem — zwolniłeś tempo i pod koniec ci zaufał” zostaje, bo mówi człowiekowi dokładnie, czego ma robić więcej. Konkretne docenienie to sposób, w jaki ludzie poznają kształt własnych mocnych stron.

Oddawaj uznanie, przyjmuj winę na siebie. Gdy idzie dobrze, wymieniaj ich imiona. Gdy idzie źle, stań z przodu. Kosztuje cię to niemal nic, a ludzie pamiętają to latami. To również najszybszy sposób, by zaskarbić sobie ten rodzaj zaufania, który czyni zespół odważnym.

Odbądź jedną prawdziwą rozmowę o ich przyszłości. Nie pośpieszną doroczną ocenę. Szczere dziesięć minut o tym, dokąd chcą zmierzać i w czym chcą być dobrzy, a potem po cichu zacznij powierzać im pracę, która wskazuje ten kierunek. Niewiele rzeczy mówi człowiekowi, że go widzisz, tak jak inwestowanie w wersję jego samego, która jeszcze w pełni nie istnieje.

Najpierw zarządzaj własnym stanem. Opanowany lider tworzy opanowany zespół. Jeśli wchodzisz, niosąc własną panikę, wręczasz ją wszystkim, a spanikowani ludzie nie rosną. Powolny oddech przed trudną rozmową to nie miękka umiejętność. To rzecz, która utrzymuje twój najlepszy osąd, i ich, w pokoju.

Zauważysz, że żadna z tych rzeczy nie zależy od tytułu. Starszy stażem członek zespołu, lider projektu, każdy z odrobiną wpływu na to, jak czuje się praca w pobliżu, już kształtuje ludzi wokół siebie. Schemat organizacyjny po prostu nadrabia to później.

Kiedy ciężar jest też twój

Jest cichsza strona tej sprawy. Dobre dźwiganie innych ludzi to prawdziwa praca i może cię wyczerpać, zwłaszcza jeśli jesteś kimś, kto czuje się odpowiedzialny za morale wszystkich. Zostawianie ludzi lepszymi, niż się ich zastało, nie oznacza wchłaniania całego ich stresu, żeby nie musieli czuć żadnego. To nie przywództwo, to powolna droga do wypalenia, a wyczerpany lider nie może być dla nikogo oparciem.

Jeśli odkrywasz, że emocjonalny trud przewodzenia przelewa się na twój sen, twoje zdrowie albo twoje życie domowe, warto potraktować to poważnie, a nie zaciskać zęby. Porozmawiaj z własnym przełożonym, mentorem albo terapeutą. Postaw granicę, którą chciałbyś, żeby ludzie w twoim zespole czuli się swobodnie postawić. Wolno ci być jedną z osób, które również zasługują, by je zostawiono lepszymi.

A jeśli ktoś w twoim zespole wyraźnie zmaga się ponad zwykły trudny okres, twoim zadaniem nie jest go naprawiać ani diagnozować. Jest nim zauważyć, zapytać życzliwie i skierować go ku prawdziwemu wsparciu — lekarzowi, terapeucie, linii pomocy pracowniczej, jeśli twoje miejsce pracy taką ma. Najbardziej troskliwą rzeczą, jaką lider może zrobić, jest czasem po prostu sprawienie, że sięganie po pomoc staje się normalne i bezpieczne.

Za dziesięciolecia budżet, którego broniłeś, i termin, który dotrzymałeś, będą przypisami. Tym, co wciąż będzie chodzić po świecie, są ludzie. Ci, którzy nauczyli się, blisko ciebie, że są zdolni. Ci, którzy zaniosą sposób, w jaki ich traktowałeś, w to, jak traktują każdego, komu kiedykolwiek będą przewodzić. To spadek, który zapisujesz właśnie teraz, w stu drobnych momentach, o których możesz myśleć, że nikt ich nie liczy.

Ktoś liczy. Zawsze ktoś liczy.

Źródła

Zanim odejdziesz: słowo o bezpieczeństwie

KEEP CALM udostępnia darmowe materiały edukacyjne wspierające samopomoc. Nie są one poradą medyczną, diagnozą ani leczeniem i nie zastępują opieki specjalisty. Jeśli coś tutaj brzmi poważniej niż zwykły stres, kontakt ze specjalistą to mocny i właściwy krok.

If you are in crisis or thinking about harming yourself, you are not alone. In the US, call or text 988 (Suicide & Crisis Lifeline, 24/7), text HOME to 741741 (Crisis Text Line), or call 911 in an emergency.