Szybkie wskazówki
- Name the defensiveness silently to yourself.
- Take one slow exhale before replying.
- Ask what better would have looked like.
Ktoś mówi: „Mogę Ci dać informację zwrotną?”, a Twoje ciało odpowiada, zanim zrobi to umysł. Żołądek lekko się ściska. Twarz robi się ciepła. W głowie sama się składa obrona, w pełni gotowa, zanim osoba skończy drugie zdanie. Zanim dotrze do właściwego sedna, już nie słuchasz. Ćwiczysz swoją ripostę.
Jeśli to Ty, nie jesteś przewrażliwiony i nie robisz nic złego. Jesteś człowiekiem, a Twoja reakcja jest starsza niż jakakolwiek praca, którą kiedykolwiek miałeś. Sztuczka nie polega na tym, by przestać to czuć. Sztuczka polega na tym, by wiedzieć, co to jest, żeby przestało prowadzić rozmowę.
Wzdrygnięcie jest najpierw fizyczne
Oto część, którą większość porad o informacji zwrotnej pomija. Postawa obronna nie jest decyzją, którą podejmujesz. To odruch, który odpala, zanim decydująca część mózgu zdąży się w ogóle wypowiedzieć.
Twój mózg ma szybki system alarmowy, zbudowany, by wyłapywać zagrożenia i reagować w ułamku sekundy, na długo zanim wolniejsze, bardziej rozważne myślenie zdoła nadążyć. Był strojony przez bardzo długi czas, by chronić Cię przed rzeczami, które mogłyby Cię skrzywdzić. Haczyk w tym, że nie rysuje czystej granicy między zagrożeniem fizycznym a społecznym. Dla tej pradawnej obwodowości bycie ocenianym przez grupę jest niebezpieczne, bo przez większość ludzkiej historii utrata uznania grupy była naprawdę problemem przetrwania.
To nie metafora. W znanym badaniu opublikowanym w „Science” naukowcy skanowali mózgi ludzi, gdy byli po cichu wykluczani z prostej internetowej gry w rzucanie piłką. Bycie pominiętym rozświetlało obszar mózgu związany z cierpieniem bólu fizycznego, a im bardziej wykluczeni czuli się ludzie, tym mocniej ten obszar odpalał. Innymi słowy, odrzucenie rejestruje się w ciele bardzo podobnie do zranienia. Więc gdy kolega krytykuje Twoją pracę i coś w Tobie się cofa, to cofnięcie jest realne. Nie robisz dramatu. Odpala się prawdziwy alarm.
Problem w tym, co alarm robi z resztą Ciebie. Gdy mocno odpala, krew i uwaga pędzą ku obronie siebie i z dala od spokojnej, rozumującej części umysłu. Robisz się szybszy i węższy dokładnie wtedy, gdy najbardziej musisz być powolny i otwarty. Słyszysz atak tam, gdzie ktoś być może ofiarował Ci dar.
Co naprawdę zostaje wyzwolone
Nie każda informacja zwrotna kłuje tak samo, a zauważenie, dlaczego dany komentarz wszedł Ci pod skórę, to połowa pracy. Douglas Stone i Sheila Heen, którzy uczą w Harvard Law School i napisali całą książkę o dobrym przyjmowaniu informacji zwrotnej, opisują trzy różne wyzwalacze. Gdy potrafisz nazwać, który właśnie został trafiony, możesz przestać reagować na niewłaściwą rzecz.
- Pierwszy dotyczy treści. Informacja zwrotna wydaje Ci się błędna, niesprawiedliwa albo po prostu nietrafiona, a cała Twoja energia idzie w udowodnienie, że jest fałszywa. Czasem jest fałszywa. Ale „to jest błędne” to też najwygodniejsze miejsce, by się schować, gdy informacja jest słuszna, a Ty nie chcesz, by była.
- Drugi dotyczy osoby. Nie możesz usłyszeć przekazu z powodu tego, kto go dostarcza. Nie ma żadnego prawa, by to mówić, albo był wobec Ciebie oschły w zeszłym tygodniu, albo wyraźnie nie rozumie Twojej pracy. Odczucie wobec posłańca zagłusza przekaz, nawet gdy przekaz jest słuszny.
- Trzeci jest najgłębszy. Informacja zwrotna nie tylko kwestionuje wybór, którego dokonałeś, ale zdaje się kwestionować to, kim jesteś. „Pominąłeś krok” ląduje jako „jesteś niedbały”. „To wymaga pracy” ląduje jako „nie jesteś w tym dobry”. Gdy Twoje poczucie siebie wydaje się na szali, alarm robi się najgłośniejszy, a drobna uwaga potrafi powalić Cię na deski.
Najczęściej, gdy informacja zwrotna rujnuje Ci popołudnie, to ten trzeci robi szkodę. Sama treść była drobna. To, co zabolało, to historia, którą sobie opowiedziałeś o tym, co to znaczy o Tobie.
W danej chwili, gdy uderza rumieniec
Nie wymyślisz się z reakcji, która zaczęła się w ciele. Musisz najpierw dać ciału chwilę, by się ustabilizowało. Nic z tego nie wymaga, by ktokolwiek wiedział, że się dzieje.
- Zauważ to i nazwij, tylko dla siebie. „Robię się obronny”. Ten cichy, mało efektowny akt nazwania tego, co czujesz, pomaga przywrócić do gry rozumującą część mózgu. Nie musisz naprawiać uczucia. Nazwanie luzuje jego uścisk.
- Kup chwilę oddechem. Jeden powolny wydech, dłuższy niż wdech, zanim cokolwiek powiesz. To najpewniejszy sposób, by zdjąć ostrze z alarmu, a wszystkim innym odbiera się jako opanowanie, a nie zmaganie.
- Zadaj prawdziwe pytanie, zamiast montować obronę. „Możesz powiedzieć więcej o tym, co zauważyłeś?” albo „Jak wyglądałoby lepiej?”. To robi dwie rzeczy naraz. Daje Ci faktyczną informację i daje ciału kilka sekund, których potrzebuje, by zejść o stopień.
- Oddziel ukłucie od istoty. Ból to jedno. Sedno, które stawiają, to drugie. Możesz w pełni czuć pierwsze, spokojnie ważąc drugie. Nie muszą rosnąć i opadać razem.
- Nie musisz odpowiadać teraz. „Dziękuję, chcę z tym posiedzieć” to kompletna i szanowana odpowiedź. Decydowanie, czy informacja zwrotna jest słuszna, to osobne zadanie od jej usłyszenia i niemal zawsze lepiej zrobić je, gdy gorąco opadnie.
Przy tym czwartym punkcie warto zwolnić. Przyjęcie informacji zwrotnej i zgodzenie się z nią to nie ten sam akt. Możesz coś w pełni przyjąć, szczerze podziękować osobie i po namyśle wciąż dojść do wniosku, że się myli. Otwartość w danej chwili do niczego Cię nie zobowiązuje. Po prostu trzyma drzwi otwarte dość długo, by się przyjrzeć.
Później, gdy znów możesz myśleć
Najpożyteczniejsza praca często dzieje się godzinę albo dzień później, gdy ciało się uspokoiło i naprawdę możesz rozważyć to, co zostało powiedziane.
Spróbuj zapytać siebie, co musiałoby być prawdą, by informacja zwrotna była sprawiedliwa, nawet jeśli Twój pierwszy instynkt mówi, że nie jest. Nie zmuszasz się do zgody. Sprawdzasz, czy Twoja odruchowa reakcja chroniła Cię przed czymś rzeczywistym. Często jest ziarno prawdy owinięte w sposób przekazania, który Ci się nie spodobał, a to ziarno jest częścią wartą zachowania.
Pomaga też poszerzyć ramę. Jedna krytyka to pojedyncza dana, a nie wyrok na Twoją wartość czy przyszłość. Jeśli trzy rozważne osoby nazwały to samo, to wzorzec wart potraktowania poważnie. Jeśli to jedna mimochodem rzucona uwaga kogoś, kto ma zły dzień, zważ ją odpowiednio. Nie każda informacja zwrotna zasługuje na ten sam głos.
Gdy znajdziesz w niej coś rzeczywistego, postaraj się sprecyzować, co się zmienia. Mglista informacja zwrotna rodzi mgliste zmartwienie. „Bądź bardziej strategiczny” może krążyć Ci w głowie przez tydzień i nie osiągnąć nic poza lękiem. „Otwórz następną prezentację rekomendacją zamiast tłem” to coś, co naprawdę możesz zrobić we wtorek. Zamiana krytyki w jeden mały, konkretny następny krok robi dwie rzeczy naraz. Czyni informację zwrotną pożyteczną i daje lękliwej części Ciebie coś do trzymania poza ukłuciem.
I zauważ historię pod ukłuciem. „Mój menedżer wskazał lukę w raporcie” to fakt. „Nie daję rady i wszyscy to widzą” to historia, którą nałożyłeś na wierzch. Fakt może być pożyteczny. Historia to zwykle po prostu stary alarm, wyolbrzymiający, by Cię chronić. Możesz mu podziękować za próbę i go odłożyć.
Gdy naprawdę się nie zgadzasz
Pozostanie otwartym w danej chwili to nie to samo co uleganie. Czasem posiedzisz z informacją zwrotną przez dzień, spojrzysz jej prosto w oczy i uznasz, że jest błędna. Wolno. Postawę obronną i niezgodę myli się bez przerwy, a nie są do siebie ani trochę podobne. Postawa obronna to ciało trzaskające drzwiami, zanim przekaz w ogóle wejdzie do pokoju. Niezgoda to przemyślane stanowisko, do którego dochodzisz, gdy wpuścisz przekaz do końca.
Różnica widać w tym, jak oponujesz. Obronne oponowanie przerywa, podnosi głos i uderza w osobę. Przemyślana niezgoda czeka, powtarza informację zwrotną z powrotem, by druga osoba wiedziała, że naprawdę usłyszałeś, a potem oferuje Twój pogląd jako pogląd, a nie wyrok. „Słyszę, że ton mojego maila zabrzmiał chłodno. Z mojej perspektywy próbowałem być zwięzły pod presją terminu. Pomóż mi zrozumieć, jak to wybrzmiało”. Niczego nie odpuściłeś co do swojego osądu, a zachowałeś relację nienaruszoną.
Cicha pułapka, na którą trzeba uważać, to uprzejmy unik. Kiwasz głową, mówisz wszystkie właściwe rzeczy, ciepło dziękujesz, a potem odchodzisz bez zamiaru zmiany czegokolwiek. Wydaje się to uprzejme. To w istocie sposób odmowy przyjęcia informacji zwrotnej bez dyskomfortu powiedzenia tego. Jeśli zdecydowałeś, że nie zadziałasz na czymś, życzliwiej i czyściej jest powiedzieć dlaczego, niż udać zgodę i po cichu odłożyć to do kosza.
Obniżanie stawki, zanim przyjdzie informacja zwrotna
Większość tego, co czyni informację zwrotną trudną, to fakt, że zaskakuje Cię z zaskoczenia. Przychodzi nieproszona, często w złym momencie, oprawiona w czyjeś słowa, a Twój alarm spotyka ją na zimno. Masz nad tym więcej kontroli, niż się wydaje.
Gdy prosisz o informację zwrotną, zamiast czekać, aż Ci ją wręczą, całe spotkanie zmienia kształt. Ty wybierasz moment, więc nie jesteś zaskoczony. Ty wybierasz pytanie, co utrzymuje rzeczy konkretne i pożyteczne. „Co jedną rzecz mogłem zrobić lepiej na tamtym spotkaniu?” jest znacznie łatwiejsze do usłyszenia niż mgliste „no to, jakieś przemyślenia, jak mi idzie?”. A ponieważ to Ty zaprosiłeś, Twój mózg czyta tę chwilę jako coś, czym sterujesz, a nie coś, co Ci się robi. Alarm pozostaje cichszy, gdy to Ty otworzyłeś drzwi.
Jest tu też dłuższa gra. Proszenie o informację zwrotną regularnie, w małych dawkach, gdy jest spokojnie, buduje rodzaj tolerancji. Każda zwykła, dająca się przeżyć runda uczy Twój układ nerwowy, że bycie krytykowanym to nie katastrofa, którą wciąż przepowiada. Rumieniec z czasem robi się mniejszy. Nie czekasz, aż będziesz idealny, zanim ktokolwiek będzie mógł skomentować. Ćwiczysz właściwą umiejętność, którą jest pozostawanie spokojnym, gdy coś przyjmujesz.
Gdy informacja zwrotna wciąż Cię powala
Jest zwykła wersja tego wszystkiego i jest trudniejsza wersja. Jeśli większość informacji zwrotnej ląduje dobrze, ale jeden czy dwa tematy wciąż kłują, to normalne, a powyższe kroki zaniosą Cię daleko.
Ale jeśli krytyka niezawodnie wpędza Cię w spiralę trwającą dniami, jeśli jeden krytyczny komentarz potrafi przekonać Cię, że jesteś bezwartościowy albo że wszyscy w sekrecie uważają Cię za oszusta, jeśli zauważasz, że unikasz pracy, rozmów albo całych relacji, by ominąć możliwość bycia ocenianym, to coś więcej niż artykuł z poradami. Reakcje aż tak silne zwykle mają korzenie sięgające głębiej niż jakakolwiek praca i zwykle łagodnieją przy właściwym wsparciu. Terapeuta może pomóc Ci wyśledzić, gdzie alarm zrobił się tak głośny, i ściszyć go. To nie znak, że jesteś zepsuty. To ten sam ruch co wezwanie eksperta do czegokolwiek innego, co jest większe, niż dasz radę ogarnąć sam.
Celem nigdy nie było przestać dbać o to, co ludzie myślą. Dbanie to część wykonywania pracy, na której Ci zależy. Z praktyką zmienia się rozmiar luki między wzdrygnięciem a Twoją odpowiedzią. Rumieniec wciąż przychodzi. Po prostu przestajesz pozwalać mu wybierać Twoje następne zdanie. A po jego drugiej stronie, częściej, niż byś się spodziewał, jest coś prawdziwego, czego naprawdę potrzebowałeś usłyszeć.
Źródła
- Harvard Business Review, Find the Coaching in Criticism (Douglas Stone and Sheila Heen)
- Stone and Heen, Thanks for the Feedback: The Science and Art of Receiving Feedback Well
- Science / PubMed, Does rejection hurt? An fMRI study of social exclusion (Eisenberger, Lieberman, and Williams)
- Harvard Business Review, The Right Way to Process Feedback