Skip to main content
Czy przeżywasz kryzys lub myślisz o zrobieniu sobie krzywdy? Nie jesteś sam. Znajdź telefon zaufania →

CODZIENNOŚĆ · NATURA

Czas w naturze na stres: ile i dlaczego to działa

Spacer pod drzewami robi coś wymiernego zestresowanemu ciału. Oto, co badania naprawdę mówią o tym, ile czasu potrzebujesz, dlaczego pomaga nawet krótka dawka i jak zmieścić to w życiu, które nie zostawia wiele miejsca.

Two people walking down a path in the woods

Photo by fr0ggy5 on Unsplash

Szybkie wskazówki

  • Aim for two green hours a week.
  • Pocket your phone for the first minutes.
  • Pick one detail to truly notice.

Wyjdź na zewnątrz i stań nieruchomo na sekundę. Zauważ, co robią twoje ramiona. U wielu ludzi coś małego rozluźnia się w ciągu pierwszej minuty czy dwóch przebywania wśród drzew, trawy albo nawet zmęczonego skrawka miejskiego parku. Światło jest inne. Dźwięk to nie ekran ani powiadomienie. Twoje oczy mają gdzie spocząć, w miejscu, które nie jest osiemnaście centymetrów od twojej twarzy.

To rozluźnienie jest prawdziwe i można je zmierzyć. Spędzanie czasu na zewnątrz obniża główny hormon stresu ciała i wycisza te części ciebie, które przez cały dzień były spięte. To jedno z niewielu narzędzi na stres, które nic nie kosztuje, nie potrzebuje aplikacji i działa niezależnie od tego, czy w nie wierzysz, zanim zaczniesz.

Chcemy jednak być uczciwi co do tego, czym jest, a czym nie. Natura nie jest lekiem na schorzenie kliniczne, a mówienie komuś w prawdziwym bólu „idź na spacer” może wylądować jako lekceważące. Nie o to tu chodzi. Pomyśl o niej raczej jako o stałym, niskonakładowym wkładzie, który przy odrobinie regularności przechyla cały twój układ ku spokojniejszemu. Nauka jest tu zaskakująco konkretna i jest zachęcająca.

Co naprawdę dzieje się z zestresowanym ciałem na zewnątrz

Gdy jesteś zestresowany, twoje ciało prowadzi rodzaj programu awaryjnego o niskim natężeniu. Tętno w górę, mięśnie napięte, uwaga skanująca w poszukiwaniu następnej rzeczy do ogarnięcia. Kortyzol, hormon, który pomaga prowadzić ten program, pozostaje podwyższony dłużej, niż powinien. Przez tygodnie i miesiące to ciągłe wrzenie jest tym, co wyczerpuje ludzi.

Przebywanie w naturalnym otoczeniu pomaga wyłączyć ten program. Badacze z University of Michigan kazali ludziom robić krótkie „przerwy na naturę” kilka razy w tygodniu i mierzyli hormon stresu w ich ślinie przed i po. Spadek był wyraźny i nie trzeba było długo, by go uzyskać. Mniej więcej dwadzieścia do trzydziestu minut siedzenia czy spacerowania gdzieś, co czuło się jak natura, dawało najwydajniejszy spadek kortyzolu. Nazwali to pieszczotliwie pigułką natury. Dawka jest mała. Efekt nie.

Część powodu, dla którego to działa, to to, że natura prosi o łagodniejszy rodzaj uwagi. Ruchliwa ulica albo pełna skrzynka odbiorcza domaga się ostrego, wysiłkowego skupienia, takiego, które rozładowuje się jak bateria. Widok z drzewami, wodą i poruszającym się światłem trzyma twoją uwagę miękko, nie wyczerpując jej. Psycholodzy, którzy to badają, nazywają to odnową uwagi: ideą, że naturalne otoczenie pozwala przepracowanej, celowej części twojej uwagi odpocząć, podczas gdy łagodniejsze, łatwe zainteresowanie przejmuje stery. Twoje zmęczone skupienie dostaje szansę, by się napełnić. To prawdopodobnie jeden z powodów, dla których ludzie wracają ze spaceru w parku zdolni do jaśniejszego myślenia, a nie tylko czujący się milej.

To ma znaczenie dla stresu, bo tak wiele z poczucia przytłoczenia to tak naprawdę wyczerpanie uwagi w przebraniu. Późnym popołudniem, gdy spędziłeś godziny, zmuszając swoje skupienie do ekranów i decyzji, małe problemy zaczynają się wydawać ogromne. Frustracja, krótki lont, poczucie, że wszystko jest naraz za dużo, dobra część tego to wyczerpany układ, a nie prawdziwa nagła sytuacja. Danie uwadze gdzieś zielonego, by odpoczęła, to jeden z cichszych sposobów, by przywrócić swoją cierpliwość.

Jest też warstwa fizyczna. Światło na zewnątrz pomaga regulować zegar ciała, który rządzi snem i nastrojem. Wolniejsze, pełniejsze oddychanie zwykle dzieje się samo, gdy nie jesteś zgarbiony przy biurku. Nic z tego nie wymaga techniki. Musisz głównie po prostu tam być.

Liczba dwóch godzin, którą warto znać

Jeśli chcesz cel, badania dają dobry.

Duże badanie opublikowane w czasopiśmie *Scientific Reports* w 2019 roku śledziło prawie 20 000 osób w Anglii. Znaleziono wyraźny próg: ludzie, którzy spędzali co najmniej 120 minut tygodniowo w naturze, znacznie częściej zgłaszali dobre zdrowie i wysoki dobrostan niż ludzie, którzy nie spędzali żadnego. Poniżej dwóch godzin korzyść nie była niezawodna. Na poziomie lub powyżej pojawiała się konsekwentnie.

Dwa szczegóły czynią tę liczbę naprawdę użyteczną, a nie tylko schludną.

Po pierwsze, nie miało znaczenia, jak do tego dotarłeś. Jedna długa niedzielna wędrówka albo sześć krótkich spacerów w dni robocze dawały tę samą korzyść. Nie musisz wykrawać wielkiego bloku czasu, którego nie masz. Dziesięć czy piętnaście minut tu i tam sumuje się do tego samego miejsca.

Po drugie, korzyść obejmowała wszystkich. Trzymała się dla starszych i młodszych dorosłych, dla mężczyzn i kobiet, dla ludzi w zamożniejszych i biedniejszych okolicach, a nawet dla ludzi żyjących z długotrwałą chorobą czy niepełnosprawnością. To nie przywilej zarezerwowany dla sprawnych fizycznie czy miłośników outdooru.

Zyski rosły dalej aż do około 200 do 300 minut tygodniowo, potem się wypłaszczały. Więc nie musisz przeprowadzać się w góry. Dwie do pięciu godzin, rozłożonych jakkolwiek pasuje do twojego życia, pokrywa większość tego, co nauka może obiecać.

Co liczy się jako natura

Oto część, która zdejmuje presję. „Natura” nie oznacza parku narodowego trzy godziny od domu.

Badania, które znalazły te efekty, przyglądały się głównie codziennym zielonym i niebieskim przestrzeniom. Miejskim parkom. Ścieżce wzdłuż kanału. Ulicy z dorosłymi drzewami. Ogrodowi społecznościowemu. Ławce pod jednym dużym drzewem. Badania nad zanurzeniem w lesie są prawdziwe, ale nie potrzebujesz lasu, by uzyskać większość korzyści. Potrzebujesz gdzieś, gdzie twoje zmysły mogą zarejestrować żywe istoty i otwartą przestrzeń.

Więc menu jest szersze, niż byś myślał:

  • Powolna pętla wokół najbliższego parku w przerwie na lunch
  • Picie porannej kawy na zewnątrz zamiast przy blacie
  • Przejście części drogi do pracy zieleńszą ulicą zamiast najszybszej
  • Siedzenie nad wodą jakiegokolwiek rodzaju, rzeką, stawem, morzem, fontanną
  • Doglądanie kilku roślin, doniczki na balkonie, zioła na parapecie, grządki warzyw

Woda zdaje się nieść dodatkowy ładunek. Badacze używają terminu niebieska przestrzeń dla rzek, jezior, kanałów i wybrzeża, a duże badanie University of Exeter na około 26 000 osobach w Anglii wykazało, że mieszkanie blisko wybrzeża wiązało się z lepszym zdrowiem psychicznym, przy czym najsilniejsza korzyść pojawiała się u ludzi z gospodarstw o najniższych dochodach. Nie musisz mieszkać nad morzem, by z tego skorzystać. Spacer wzdłuż kanału, kilka minut nad stawem, miejsce blisko fontanny, cokolwiek z poruszającą się wodą zwykle trzyma uwagę w ten łatwy, uspokajający sposób.

Ogrodnictwo zasługuje na osobną wzmiankę. Wyciąga cię na zewnątrz, w światło dnia, do ruchu ciała i do pochłonięcia czymś o własnym powolnym rytmie. Ludzie, którzy regularnie ogrodniczą, zwykle zgłaszają niższy stres, i to jeden z bardziej zrównoważonych nawyków, bo wyciąga cię z powrotem na zewnątrz według własnego harmonogramu. Jest też coś użytecznego w doglądaniu żywych istot, gdy twoje własne życie czuje się chaotyczne. Rośliny trzymają swoje tempo bez względu na to, co robi twój tydzień, a dopasowanie się do ich tempa na kilka minut samo w sobie potrafi uspokoić.

Jeśli wyjście na zewnątrz jest teraz naprawdę trudne, z powodu tego, gdzie mieszkasz, twojego zdrowia, twojego obciążenia opieką, dnia, mniejsze wersje wciąż coś robią. Roślina doniczkowa, którą doglądasz. Okno z widokiem na drzewo. Nawet dźwięki czy obrazy natury mają wymierne, choć mniejsze, uspokajające efekty. Zacznij od tego, co naprawdę jest w zasięgu. Chodzi o kontakt, nie o doskonałe otoczenie.

Jak sprawić, by się przyjęło

Wiedza, że natura pomaga, jest łatwa. Faktyczne wyjście na zewnątrz w dzień, gdy najbardziej tego potrzebujesz, to trudna część, bo to dokładnie ten dzień, gdy czujesz, że nie możesz oszczędzić dwudziestu minut. Kilka rzeczy czyni to bardziej prawdopodobnym.

Przyczep to do czegoś, co już robisz. Nawyki, które przetrwają, to te przyśrubowane do istniejącej rutyny. Odbierz rozmowę, spacerując na zewnątrz, zamiast przy biurku. Zjedz lunch na ławce. Idź do pociągu dłuższą drogą. Nie tyle dodajesz nowe zadanie, ile przenosisz stare na zewnątrz.

Celowo obniż poprzeczkę. Dziesięć minut się liczy. Lekarz w Anglii może teraz formalnie skierować pacjentów na aktywności na świeżym powietrzu przez to, co NHS nazywa zielonym przepisywaniem społecznym, właśnie dlatego, że to skromna, regularna dawka jest tym, co pomaga. Wolno ci utrzymać to małym. Małe i prawdziwe bije wielkie i nigdy.

Zostaw telefon w kieszeni, w większości. Nie musisz iść bez urządzenia, ale część regenerująca bierze się z pozwolenia uwadze odpocząć, a to trudne podczas przewijania. Spróbuj dać pierwsze kilka minut po prostu patrzeniu i słuchaniu, zanim po niego sięgniesz.

Zauważ jedną rzecz. Gdy jesteś na zewnątrz, wybierz jeden szczegół, by go naprawdę przyjąć. Kształt konkretnego drzewa. Temperaturę powietrza na twojej skórze. Śpiew ptaka. To zamienia pospieszny spacer w coś bliższego temu rodzajowi miękkiej, napełniającej uwagi, na którą wskazują badania, i wyciąga cię z pętli w głowie.

Połącz to z kimś. Stały spacer z przyjacielem albo dzieckiem daje ci dawkę natury i więź naraz, i znacznie mniej prawdopodobne, że go pominiesz, gdy ktoś czeka.

Kiedy natura sama nie wystarcza

Spacer wśród drzew potrafi zdjąć ostrość z trudnego dnia. Potrafi obniżyć tło zwyczajnego stresu, a z czasem to sumuje się do czegoś wartego ochrony. Czego nie potrafi, to wyleczyć schorzenia klinicznego samodzielnie.

Jeśli twój obniżony nastrój albo lęk trwa od tygodni, jeśli ciągnie za twój sen, apetyt, pracę czy ludzi, których kochasz, to zasługuje na coś więcej niż nawyk. Porozmawiaj z lekarzem albo terapeutą. Natura potrafi pięknie współistnieć z prawdziwym leczeniem, a wielu klinicystów będzie ją zachęcać jako jeden element większego planu. Po prostu nie powinna być całym planem, gdy naprawdę się zmagasz.

A jeśli sprawy kiedykolwiek wydadzą się czymś więcej, niż możesz udźwignąć, proszę, sięgnij od razu po profesjonalistę albo telefon zaufania. Potrzeba takiej pomocy nie jest porażką siły woli ani świeżego powietrza. To znak, że zasługujesz na wsparcie, którego spacer nigdy nie był w stanie dać.

Drzewa wciąż tam będą potem, takie same jak były dziś rano, niczego od ciebie nie żądając. To część tego, co czyni je tak stałym towarzystwem. Kiedykolwiek będziesz gotów, choćby na dziesięć minut, są dobrym miejscem na start.

Źródła

Zanim odejdziesz: słowo o bezpieczeństwie

KEEP CALM udostępnia darmowe materiały edukacyjne wspierające samopomoc. Nie są one poradą medyczną, diagnozą ani leczeniem i nie zastępują opieki specjalisty. Jeśli coś tutaj brzmi poważniej niż zwykły stres, kontakt ze specjalistą to mocny i właściwy krok.

If you are in crisis or thinking about harming yourself, you are not alone. In the US, call or text 988 (Suicide & Crisis Lifeline, 24/7), text HOME to 741741 (Crisis Text Line), or call 911 in an emergency.