Skip to main content
Czy przeżywasz kryzys lub myślisz o zrobieniu sobie krzywdy? Nie jesteś sam. Znajdź telefon zaufania →

ZWIĄZKI · RANDKI I NOWA MIŁOŚĆ

Styl unikający: gdy bliskość każe ci uciekać

Niektórzy czują pokusę, żeby się wycofać, dokładnie wtedy, gdy w związku zaczyna się układać. Jeśli to o tobie, nie jesteś zepsuty ani chłodny. Oto co naprawdę się dzieje i jak ten schemat traci nad tobą władzę.

Couple looking at each other while holding hands

Photo by John on Unsplash

Szybkie wskazówki

  • Stay one beat longer than comfy.
  • Let someone help with something small.
  • Warn a partner you sometimes go distant.

Randka udała się świetnie. Może aż za dobrze. Następnego ranka napisali coś ciepłego i prostego, a ty zamiast radości poczułeś niewielki, konkretny niepokój, jakby drzwi otworzyły się na pokój, do którego nie byłeś pewien, czy chcesz wejść. Nagle masz mnóstwo zajęć. Coraz dłużej zwlekasz z odpowiedzią. Zauważasz, z wyrazistością, która niemal przypomina ulgę, trzy rzeczy, które cię w tej osobie irytują. Do weekendu zastanawiasz się, czy w ogóle było aż tak dobrze.

Jeśli przeżyłeś jakąś wersję tej historii więcej niż raz, możesz uznać, że po prostu nie spotkałeś jeszcze właściwej osoby. Czasem tak jest. Ale jeśli potrzeba wycofania się pojawia się dokładnie wtedy, gdy robi się blisko, niezależnie od tego, kto jest po drugiej stronie, ten schemat może mieć mniej wspólnego z tą osobą, a więcej z tym, jak dawno temu nauczyłeś się radzić sobie z bliskością.

Ma to swoją nazwę. Psychologowie nazywają to unikającym stylem przywiązania. I nie jest to wada charakteru.

Skąd bierze się ten schemat

Przywiązanie to system, który wykształciłeś jako małe dziecko, by osoby się tobą opiekujące zaspokajały twoje potrzeby. Działa pod powierzchnią wszystkiego, najczęściej niewidoczny. Gdy opiekun był niezawodnie ciepły i uważny, dziecko zwykle uczy się, że bliskość jest bezpieczna i że proszenie o pomoc się sprawdza. To jest bezpieczny styl przywiązania i sprawia, że bliskość w dorosłym życiu wydaje się mniej ryzykowna.

Styl unikający zwykle wyrasta na innej glebie. Klinika Cleveland opisuje go jako powstający wtedy, gdy opiekun zaspokajał fizyczne potrzeby dziecka, ale emocjonalne pozostawiał w dużej mierze bez uwagi, gdy w domu po prostu nie było miejsca na uczucia. Dziecko w takiej sytuacji jest w potrzasku. Potrzeba więzi nie znika. Ale sięganie po nią przestaje się opłacać. Więc dziecko robi coś po cichu genialnego: wycisza tę potrzebę. Uczy się samo siebie uspokajać, niczego nie oczekiwać, traktować poleganie na sobie jako jedyny bezpieczny wybór.

Wtedy była to mądra adaptacja. Pomogła dziecku przetrwać. Problem w tym, że ten mechanizm zostaje i nie wie, że niebezpieczeństwo minęło. Dziesiątki lat później, gdy dorosły partner zbliży się na tyle, by zacząć mieć znaczenie, stary system odczytuje to jako zagrożenie i robi to, co zawsze robił. Wyciąga wtyczkę z potrzeby.

To wcale nie jest rzadkie. Klinika Cleveland szacuje, że mniej więcej co czwarty dorosły ma skłonność do unikania. Jeśli to o tobie, jesteś w bardzo licznym towarzystwie.

Jak to wygląda w prawdziwym życiu

Styl unikający zwykle nie odczuwa się jako „boję się bliskości”. Od środka często wydaje się po prostu zdrowym rozsądkiem albo poczuciem, że druga osoba wymaga zbyt wiele.

Kilka częstych form, jakie przybiera:

  • Tak wysoko cenisz swoją niezależność, że potrzebowanie kogoś wydaje się lekko upokarzające, jak słabość, której wolałbyś nie mieć.
  • Układa się dobrze, dopóki nie zrobi się poważnie, a wtedy coś przeskakuje i zaczynasz szukać wyjścia.
  • Milkniesz albo oddalasz się, gdy partner chce porozmawiać o uczuciach, o związku albo o przyszłości.
  • Powiedzenie „kocham cię”, nazwanie tego, co was łączy, czy snucie dalekosiężnych planów potrafi być dziwnie trudne, nawet jeśli naprawdę ci zależy.
  • Gdy ktoś sięga po ciebie emocjonalnie, twój odruch to tworzyć dystans, a nie go zmniejszać.

Oto element, który często umyka. Unikanie nie oznacza, że nie chcesz miłości. Psycholog kliniczna Kendra Mathys, wypowiadając się dla Kliniki Cleveland, mówi wprost: osoby z tym stylem jak najbardziej potrafią czuć miłość i pragnąć bliskości. To, co noszą pod spodem, to ciche przekonanie, że okazywanie emocji jest słabością albo że na innych ludziach nie da się naprawdę polegać. Więc chcą więzi i jednocześnie się przed nią bronią. Obie rzeczy są prawdziwe naraz. Na tym polega cały ten ból.

Wyjście awaryjne pojawia się w najgorszym momencie

Ta okrutna pora zasługuje na osobne nazwanie. Pokusa ucieczki rzadko przychodzi, gdy w związku układa się źle. Przychodzi, gdy układa się dobrze, dokładnie w momencie prawdziwej bliskości, bo bliskość to właśnie to, co stary alarm został zbudowany, by sygnalizować.

Więc dostajesz falę „muszę się stąd wyrwać” dokładnie wtedy, gdy według każdej rozsądnej miary znalazłeś coś dobrego. Ludzie często odczytują tę falę jako informację. Jako dowód, że ta osoba do nich nie pasuje. Nazwanie jej tym, czym naprawdę jest, może wszystko zmienić. To nie jest wyrok na twojego partnera. To stary odruch, który odpala punktualnie jak zawsze.

Co naprawdę pomaga

Naprawdę dobra wiadomość, poparta dziesiątkami lat badań, jest taka, że wzorce przywiązania nie są ustalone na całe życie. Psychologowie Mario Mikulincer i Phillip Shaver, dwaj z najczęściej cytowanych badaczy w tej dziedzinie, pokazali, że poczucie bezpieczeństwa można zbudować w dorosłości. Stałe, godne zaufania doświadczenia z drugą osobą mogą stopniowo przepisać wewnętrzny model, który nosisz w sobie. Powtórz nowe doświadczenie wystarczająco wiele razy, a może ono zmienić twoje ustawienie domyślne. Nauczyłeś się starego wzorca. Możesz nauczyć się innego.

Ta zmiana nie dokonuje się siłą i nie dokonuje się z dnia na dzień. Kilka rzeczy, które zwykle ją wprawiają w ruch:

  1. Złap odruch, zamiast mu ulegać. Następnym razem, gdy poczujesz znajomą pokusę, by się wycofać, spróbuj nazwać ją po cichu: „to moje unikanie, a nie fakt o tej osobie”. Nie musisz robić z tym nic bohaterskiego. Po prostu zauważ to, zanim zadziałasz, żeby odruch przestał prowadzić bez twojej zgody.
  2. Zostań chwilę dłużej, niż jest ci wygodnie. Wzrost żyje tu w małych dawkach. Odpisz na wiadomość dziś, a nie jutro. Powiedz czułą rzecz, którą prawie połknąłeś. Pozwól, by trudna rozmowa potrwała pięć minut dłużej. Uczysz swój układ nerwowy, drobnymi krokami, że bliskość cię nie skrzywdziła.
  3. Powiedz bezpiecznemu partnerowi prawdę o tym. „Gdy robi się blisko, czasem się oddalam, i to nie chodzi o ciebie” to zdanie, które potrafi rozbroić całą kłótnię, zanim się zacznie. Prosi też o odrobinę cierpliwości, nie prosząc partnera, by cię naprawiał.
  4. Zauważ historie ukryte pod spodem. Przekonania w rodzaju „potrzebowanie ludzi jest słabością” albo „lepiej radzę sobie sam” od środka wydają się czystą prawdą. To stare wnioski, wyciągnięte przez dziecko, które miało powody, by je wyciągnąć. Teraz masz prawo je kwestionować.
  5. Pozwól sobie czegoś małego potrzebować. Poproś o pomoc, z którą technicznie poradziłbyś sobie sam. Przyjmij przysługę. Za każdym razem, gdy pozwolisz komuś być dla ciebie i wszystko będzie w porządku, kruszysz przekonanie, że poleganie na ludziach jest niebezpieczne.

Uczciwe ostrzeżenie: robienie tego świadomie może z początku być okropne, tak jak rozciąganie zesztywniałego mięśnia jest okropne. Ten dyskomfort nie jest znakiem, że robisz to źle. To uczucie rozluźniania się starej ochrony.

Kiedy sięgnąć po większe wsparcie

Świadomość samego siebie prowadzi cię daleko, a dla niektórych osób wystarcza. Dla innych ten schemat jest naciągnięty mocniej, niż mogą sięgnąć lektury i dobre intencje, zwłaszcza gdy ma korzenie we wczesnym zaniedbaniu albo w czymś, co wydawało się niebezpieczne. Nie ma w tym wstydu. Terapeuta, który pracuje z przywiązaniem, może dać ci coś, czego książka nie da: stały, niezawodny związek, w którym możesz ćwiczyć nowy wzorzec, gdzie stawka jest niższa, a osoba naprzeciwko jest przeszkolona, by zostać.

Warto sięgnąć po taką pomoc, jeśli zauważasz, że kończysz dobre związki, których nie chciałeś kończyć, jeśli samotność towarzyszy ci nawet wtedy, gdy ludzie są blisko, albo jeśli dystans, który utrzymujesz, zaczyna cię kosztować bliskość, której naprawdę pragniesz. Chcieć więzi i jednocześnie przed nią uciekać to wyczerpujący sposób na życie. Nie musisz rozwikłać tego sam, a ironia stylu unikającego polega na tym, że pozwolenie komuś pomóc jest zarazem najtrudniejszą częścią i całym sednem.

Pokusa ucieczki prawdopodobnie zawsze będzie się czasem pojawiać. I dobrze. Masz prawo ją czuć i zostać mimo to.

Źródła

Zanim odejdziesz: słowo o bezpieczeństwie

KEEP CALM udostępnia darmowe materiały edukacyjne wspierające samopomoc. Nie są one poradą medyczną, diagnozą ani leczeniem i nie zastępują opieki specjalisty. Jeśli coś tutaj brzmi poważniej niż zwykły stres, kontakt ze specjalistą to mocny i właściwy krok.

If you are in crisis or thinking about harming yourself, you are not alone. In the US, call or text 988 (Suicide & Crisis Lifeline, 24/7), text HOME to 741741 (Crisis Text Line), or call 911 in an emergency.